Z pamiętnika Zeusa
Hej. Jestem Zeus. Tak, tak... Jestem tym facetem od piorunów i nieba... To ja. Wszyscy myślą, że jestem poważnym mężczyzną panującym nad Olimpem i całym światem. Opiekuje się bogami itd... Ale mnie już to trochę męczy. Dlaczego? Wyobraźcie sobie, że wasz ojciec próbuje was zjeść, a później widzicie go, jak zwraca waszych braci i wasze siostry. Jakby tego było mało, ciachacie go na kawałki i wrzucacie w głąb ciemności. A później zjadacie swoją żonę (Okeanida była naprawdę nieznośna...), a z głowy wyskakuje ci dziecko, które staje się opiekunem mądrości. Ja od samych opowieści mam mdłości... Ale królowanie też ma swoje złe i dobre strony. Musisz dbać o tych nędznych śmiertelników i uznawać nowych półbogów, którzy błąkają się gdzieś po świecie, a gdy zabije je jakiś potwór macie ogromne wyrzuty sumienia. Jednak, lubię mieć tą władzę. Jest bosko mieć nad wszystkim i wszystkimi panowanie. Możesz strzelić piorunem w niewinnego śmiertlenika, a później zalewać się ze śmiechu. Możesz odebrać córce moc boską i patrzeć jak na kolanach błaga cię o przywrócenie boskich przywilejów. Tyle na dzisiaj, chciałem wam się tylko przedstawić. Idę królować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz