wtorek, 29 kwietnia 2014

Z perspektywy Apolla

Okej, wdech, wydech... Chwila, po cholerę ja oddycham!?!! Fak, co te śmiertelniczki robią ze mną... Po co ja je w ogóle oskarżam? Nie było tematu, ok?
No więc, kiedy sytuacja się już uspokoiła, mój ojciec, znaczy Zeus zwołał kolejną naradę.
- Moi drodzy, czas w końcu wziąć się poważnie za sprawę -powiedział do nas wszystkich.
- Ta, jasne - powiedziała Atena. - Zanim Ci wszyscy debile spoważnieją... - spojrzała oskarżycielsko na mnie, Hermesa, Hefajstosa i Aresa oraz kilku innych bogów - to ja prędzej stracę dziewictwo z winy Posejdona.
- No wiesz...? - prychnął Ares.
- Stary nie ogarniasz, że ona właśnie próbuje to jakoś stosownie wytłumaczyć przed Zeusem? - Hermes szturchnął boga wojny w bok.
- Czekaj... to ona z tym...? - szepnąłem.
- Co wy gadacie? - nasz kochany Hefajstos chyba ponownie spadł z Olimpu... chwila, przecież my właśnie jesteśmy na Olimpie, fuk lodżik. - Że niby Atena się puszcza?
To ostatnie powiedział ciut zbyt głośno... Hefciu, może by tak trochu dyskrecji?
No cóż, cała sprawa zwróciła uwagę Afrodyty... i ona ten teges... Zapytała się Ateny, czy nie zaszła i tego, była niezła jatka... a my wszyscy (ja, Hermes, Hefajstos i Ares) oberwaliśmy od Hery za wszczęcie afery.
- Proszę Was, nie usiedzicie pięciu minut?
- Nie, proszę pani, będziemy tu siedzieć z jakieś pięć godzin - odpowiedział Hermes.
- Ciszej... - szepnąłem mu do ucha. - Bo nas wywalą za przeszkadzanie.
- O to mi właśnie chodzi - odpowiedział z uśmiechem bóg złodziei. - To mój tajny plan.

* * *

- Cisza! - krzyknął po raz setny mój ojciec.
- Dlaczego krzyczysz, a nam mówisz, żebyśmy byli cicho? - zapytała Atena. Zeus westchnął.
- Bo nie ma ambrozji.
Nagle do sali wbiegła Afrodyta. Szczerze, to bez tej całej tapety na twarzy wygląda o Olimp lepiej...
- Demeter, oddaj mi moją szczotkę!  - wrzasnęła. Moja ciotka zrobiła zdziwioną minę. Najwyraźniej nie ogarniała, o co biega.
- Co Ci się dzieje? - zapytała spokojnie Atena. - Poza tym, to ja ją pożyczyłam, jeśli pamiętasz...
- A więc to ty! - pisnęła bogini zakochanych.
- Moi dr... - zaczął ponownie Zeus. Hermes mu jednak przerwał:
- Kończmy już - powiedział. - Zostawmy pannę niby dziewicę i tą ślicznotkę. Potem zobaczymy, jak to się skończyło. Apollo, idziesz na browary? - zwrócił się do mnie.
- Wszystko lepsze, niż oglądanie bitki dwóch bogiń - odpowiedziałem, wzruszając ramionami.

[Wybaczcie tą nieobecność i krótkość notki. Po prostu nie mam czasu. :/ ] 

niedziela, 27 kwietnia 2014

Z perspektywy Ateny

Czuję się jak małe dziecko . Wszystko mnie cieszy. Choć nadal nie wiem , z jakiego powodu Afi i Jupiter mi gratulowali. Dziwne... Umówiłam się z Posejdonem. No co? Dobra, wiem ,że to dziwne. Ale co poradzę  ,że się zakochałam?  Jak to mówią -  serce nie sługa! Poszliśmy do kina na ,,Kill Bill ''. Bardzo ciekawy . Przez połowę filmu lała się krew. Nie mogłam na to patrzeć.  W końcu jestem boginią sprawiedliwej wojny. Wtulałam się w Posejdona,  a ten cicho się zaśmiał i objął mnie. Kiedy wreszcie ten straszny film się skończył,  Pos zabrał mnie na plażę. Rozłożył koc i siedzieliśmy wtuleni w siebie,  oglądając zachód słońca. Muszę powiedzieć, że Apollo się postarał. Niebo mieniło się tysiącami barw. Przeważała jednak czerwień. Było tak romantycznie. Jego usta niebezpiecznie zbliżały się do moich
. Niebezpieczeństwo! !!!!!!! Ostrzegał mój umysł,  jednak serce wzięło górę
. Zginęłam w bardzo namiętnym pocałunku. Jego dłonie trzymały mnie jednocześnie bardzo delikatnie, ale zaborczo. Trwalismy tak przez dłuższą chwilę , nie liczyło się wtedy nic dla nas. Nagle w oczach mojego kochanka zobaczyłam przerażenie,  a zaraz potem poczułam straszliwy ból. Dotknęłam bolącego miejsca i zobaczyłam krew. Posejdon szeptał,  żebym nie zasypiała. Że mam się trzymać.  Mężczyzna delikatnie uniósł mnie i zabrał na Olimp. Jedyne co pamiętam , to te niebieskie oczy, które falowały jak morze. To one utrzymywały mnie przy życiu.  Dla nich walczyłam. W siedzibie bogów bogowie, gdy nas zobaczyli,  mieli mnóstwo pytań,  jednak karcący wzrok Posejdona trzymał ich na wodzy. Apollo natomiast podbiegł do mnie i zaczął uzdrawiać. Jednak rana były zbyt głęboka.
- Potrzebujemy pomocy Chejrona. Posejdonie musimy zabrać tam Atenę.
Po tym straciłam przytomność,  czy może Morfeusz mnie uśpił. Nie wiem. Po prostu nic dalej nie pamiętam. Podobno zabrali mnie do Obozu i Cherjron wraz z Apollem , wspólnymi siłami mnie odratowali. Posejdon nie mógł być na sali, ale obozowicze  ( nawet Percy) dostali. Nikogo nie chciał widzieć. Był bardzo zdenerwowany. Dionizos wyczarował mu dużą karafkę wina, która natychmiast wypił. Podobno Pos uspokoił się dopiero wtedy , gdy Cherjron pozwolił mu do mnie wejść. I to pamiętam. Znowu te jego morskie oczy,  które mnie wciągnęły bez reszty... Słyszałam jego słodki głos,  jak mówił mi ,że powinnam odpoczywać, że on tu może czekać, że nim mam się nie przejmować. I te słowa,  dzięki którym się obudziłam;
-Kocham cię, Ateno. Wróć do mnie, proszę.
- Ja Ciebie też kocham, Pos. Nigdy cię nie zostawię - i poglaskałam jego policzek . Posejdon się do mnie uśmiechnął i powiedział ;
- Śpij.  Musisz odpoczywać. Martwią się o Ciebie na Olimpie. Pójdę przekazać im dobrą nowinę - uśmiechnął się,  pocałował mnie w czoło i wyszedł.  A ja zasnęłam , pierwszy raz od dawna , wiedząc, że znalazłam to czego szukałam,  przez całe życie.

środa, 2 kwietnia 2014

Z perspektywy Apolla

No okej. Zaczynam... Przez ostatnie kilka tygodni nie byłem w stanie dodać nic, ponieważ miałem "kłopoty rodzinne". Nie zdajecie sobie sprawy, jak to jest być bogiem. Może i jestem chyba najbardziej wyluzwany ze wszystkich, ale dlaczego herosi uważają mnie za zjeba? Bo interesuję się poezją i w ogóle? Nawet włase dzieci mają o mnie złe zdanie...
Zeus wysłał mnie do Obozu (tym razem serio tam byłem!) miałem dowiedzieć się, co się u mnich dzieje i czy wszystko jest w porządku. Ogólnie na luzie, wystarczyło porozmawiać z grupowymi domków i w ogóle. Tylko domek Aresa się jakoś na mnie fochnął. Serio, nie ogarniam ani ich ojca, ani tych dzieciaków. Oni chyba z Hadesu urwali wszyscy. Pff... no dobra. Wieczorem gadałem z Hermesem o tych bardziej "boskich" sparawach i raczej nie powinienem... ci. Nawet nie wspomniałem o nich! Dobra, kończę... mam kilka spraw z pomniejszymi boszkami i boginiami na dziś. Tak około dwadzieścia Iryfonów do wykonania.
A dobra, jednak nie. Hera właśnie wbiła mi do pokoju... Eeej... to nie Hera... Czy ja właśnie widzę Junonę?!
*rzuca pamiętnik i wybiega z pokoju nie kończąc*

(Przepraszam Rachel, że nie dodałam notki... mam bardzo dużo nauki, zwłaszcza teraz :c Nie mogę sobie pozwalać na częste wchodzenie tu i umieszczanie wpisów... Mam 3 opowiadania, adminuję na jednej stronie i jestem adminką pewnej BARDZO spamerskiej i aktywnej grupy... Ale obiecuję, od teraz będę dawać przynajmniej 1 notka ma tydzień (: )