No więc, kiedy sytuacja się już uspokoiła, mój ojciec, znaczy Zeus zwołał kolejną naradę.
- Moi drodzy, czas w końcu wziąć się poważnie za sprawę -powiedział do nas wszystkich.
- Ta, jasne - powiedziała Atena. - Zanim Ci wszyscy debile spoważnieją... - spojrzała oskarżycielsko na mnie, Hermesa, Hefajstosa i Aresa oraz kilku innych bogów - to ja prędzej stracę dziewictwo z winy Posejdona.
- No wiesz...? - prychnął Ares.
- Stary nie ogarniasz, że ona właśnie próbuje to jakoś stosownie wytłumaczyć przed Zeusem? - Hermes szturchnął boga wojny w bok.
- Czekaj... to ona z tym...? - szepnąłem.
- Co wy gadacie? - nasz kochany Hefajstos chyba ponownie spadł z Olimpu... chwila, przecież my właśnie jesteśmy na Olimpie, fuk lodżik. - Że niby Atena się puszcza?
To ostatnie powiedział ciut zbyt głośno... Hefciu, może by tak trochu dyskrecji?
No cóż, cała sprawa zwróciła uwagę Afrodyty... i ona ten teges... Zapytała się Ateny, czy nie zaszła i tego, była niezła jatka... a my wszyscy (ja, Hermes, Hefajstos i Ares) oberwaliśmy od Hery za wszczęcie afery.
- Proszę Was, nie usiedzicie pięciu minut?
- Nie, proszę pani, będziemy tu siedzieć z jakieś pięć godzin - odpowiedział Hermes.
- Ciszej... - szepnąłem mu do ucha. - Bo nas wywalą za przeszkadzanie.
- O to mi właśnie chodzi - odpowiedział z uśmiechem bóg złodziei. - To mój tajny plan.
- Demeter, oddaj mi moją szczotkę! - wrzasnęła. Moja ciotka zrobiła zdziwioną minę. Najwyraźniej nie ogarniała, o co biega.
- Co Ci się dzieje? - zapytała spokojnie Atena. - Poza tym, to ja ją pożyczyłam, jeśli pamiętasz...
- A więc to ty! - pisnęła bogini zakochanych.
- Moi dr... - zaczął ponownie Zeus. Hermes mu jednak przerwał:
- Kończmy już - powiedział. - Zostawmy pannę niby dziewicę i tą ślicznotkę. Potem zobaczymy, jak to się skończyło. Apollo, idziesz na browary? - zwrócił się do mnie.
- Wszystko lepsze, niż oglądanie bitki dwóch bogiń - odpowiedziałem, wzruszając ramionami.
[Wybaczcie tą nieobecność i krótkość notki. Po prostu nie mam czasu. :/ ]