piątek, 7 lutego 2014

Z perspektywy Apolla

Nigdy nie ogarniałem po co mój ojciec robi te narady. I jakoś nie chciało mi się tego ogarniać. Wracając do czasu teraźniejszego. Siedziałem sobie z moim samochodzie razem z moją sis, czytającą gazetę.
-Artemis, co tam czytasz? - spytałem w końcu.
-Nic nie czytam, myślę... - mruknęła dalej wpatrując się w stronę czasopisma.
-O czym? - zadałem kolejne pytanie.
-Co cię to obchodzi, Apollo? - warknęła w odpowiedzi. - Rozmawiałam wczoraj z Ateną, mówiła, że rozmawiała z Demeter...
-I co z tego? - zapytałem ponownie. Moja siostra przewróciła oczami.
-Demeter powiedziała jej, że ziemia jej już nie słucha.
-I co mnie to? - zadałem kolejne pytanie.
-Zamkniesz się w końcu?! - teraz ja przewróciłem oczami.
-Obraziłaś się na mnie czy co? - z mojej strony padło następne pytanie.
-Wiesz, jak jesteś potrzebny to cię, mistrzu całkowitego debilizmu, nie ma! - powiedziała ostro. - Jesteś Bogiem prawa i tych spraw, powinieneś być odpowiedzialny...
-Ej, ja byłem w odwiedziny u dzieci... - usiłowałem się bronić, a tak serio, to byłem z Hadesem w McDonaldzie, ale ani mru mru innym! Moja mała Artemis mruknęła pod nosem coś co, co mniej-więcej znaczyło: walić dzieci, Gaja się może budzić...
Resztę drogi przebyliśmy w całkowitym milczeniu. Dobra, nie całkowitym... Co jakiś czas nudziłem coś (ale ja przecież jestem bogiem muzyków!), a moja siostra się na mnie darła... Kompletnie jej nie rozumiem... W końcu wysadziłem ją nad jakimś stawem, bo mówiła, że musi porozmawiać najdami. Wracając do siebie spotkałem Atenę. O nie... Tego mi brakowało... Jak myślicie, o czym nawijała? Lepiej napiszę całą rozmowę.
-Apollo, gdzie ty do cholery wczoraj byłeś? - zapytała mnie tym samym, ostrym głosem, którego używała moja bliźniaczka.
-U dzieci... - powiedziałem z udawaną pewnością siebie. Atena odchrząknęła.
-Apollo, jesteśmy rodzeństwem... - powiedziała, grożąc mi palcem jak pięcioletniemu dziecku. - Nie wal bzdur, znowu szlajałeś się z Hadesem po McDonaldach?
-Nie jesteśmy rodzeństwem. - powiedziałem. Atena pokręciła głową.
-Jesteśmy. Przyrodnim, ale to nie zmienia faktu, że cię nie było.
Potem już serio wróciłem do siebie. Była wtedy szósta rano... Gdy się jest bogiem światła słonecznego trzeba, niestety wstawać tak wcześnie...

(Chcę powiedzieć, iż każdy wpis Apolla zaczynać będzie następny dzień.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz