Jak matkę kocham nie widziałem większej katastrofy. Moja rzymska i grecka połówka rozrywały mnie na kawałki , bogowie się kłócili a nawet doszło do bójki między Aresem, a Hefajstosem (ale temu się nie dziwię). Nie mogłem tego dłużej słuchać , wstałem i wyszedłem zamykając z hukiem drzwi. Nie wiedziałem co teraz robić, wszystko mnie bolało, a nie chciałem znowu wracać do sali tronowej. Postanowiłem przejść się po plaży. Poczułem zapach morskiej wody , dotyk piasku pod stopami i podmuch ciepłego powietrza. Przez chwile czułem się znacznie lepiej ale to szybko minęło. Dostałem iryfona od Zeusa z rozkazem natychmiastowego pojawienia się na Olimpie . Na początku myślałem że mam wrócić i znów słuchać ich kłótni ale się myliłem. Nie wiem dokładnie o co chodzi , zeus nie przekazał mi tego, powiedział tylko że dowiem się jak przyjdę. Teleportowałem się więc na Olimp. Przed drzwiami sali tronowej czekał na mnie Zeus, z dziwnym wyrazem twarzy. Tak jak by był smutny a zarazem wściekły, ale widać było też... Żal? Podszedłem. Cisza...
W końcu się odezwałem o nie mogłem tego wytrzymać .
-O co chodzi Zeusie ?
- Przed sekundą przyleciał do mnie Hermes z nowinom, że masz córkę, Wiktorie. Ma 12 lat, mieszka z matką na Manhattanie. I to jeszcze nie wszystko . Jest tutaj - skamieniałem - Hermes ją przyniósł ranną, powiedział, że zaatakowały ją gorgony, a najbardziej zastanawia mnie to, że ona została już przez ciebie uznana. Wiesz coś o tym?
- Nie, ja nie miałem córki . To jest chyba jakaś pomyłka. A oprócz Percy ego nie uznawałem nikogo , nie mam więcej dzieci Półkrwi! - jestem w szoku, przyznaje. A nawet chyba panikuje.
- No to masz problem Posejdonie, bo twój synek ma siostrę.
Ciąg dalszy nastąpi ...
~Adminka Wiki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz