niedziela, 16 lutego 2014

Z perspektywy Zeusa

Tak, tak... Wiem. Dawno się nie odzywałem. Naprawdę mi (nie)przykro. Nie rozumiem... Co do mnie ma moja rodzina? Przecież ja się staram jak mogę, aby im dogodzić, a oni mnie olewają... Hestia siedzi tylko przy tym ognisku jak na haju i wyśpiewuje jakieś piosenki. Apollo jej pomaga i jak zwykle podrywa każdą dziewczynę, jka mu się nawinie. Nie ważne, czy to bogini, półbóg czy śmiertelniczka. Nie zdziwię się, jak umówi się z własną, półboską córką. Hades szlaja się z nim po McDonaldzie. Nie.. Ja tego nie zniosę. Bądź spokojny...Oddychaj.. Jak mam być spokojny! Rodzina mnie olewa, wszyscy mają jakieś pretensje. Muszę się wyżyć na jakimś śmiertelniku... Najlepiej na takim niewinnym... To może teraz opowiem wam taka krótką hiostorię z przed dwóch dni. Było to tak:
-Artemis, siostra, gdzie ty się dziecko szlajasz, tak po nocach?- jak to ma w zwyczaju, zapytał Apollo.
-Apollo... Nie przeginaj. Jadę na poważną misję... A ty nie możesz mi tego zepsuć...- odpowiedziała cedząc przez zęby wkurzona Artemida. Szczerze, współczuje jej. Ten wyrośnięty dzieciak łazi za nią jak za nutellą. Ma wzrok, jakby miał chęć przelecieć własną siostrę... Ale wróćmy do tematu. Tak naprawdę, ta historia nie ma nic o olewaniu mnie, ale po prostu wam ją opowiem, żebyście wiedzieli, jakim młotem jest ten bóg 'niby' sztuki...
-Joł Artemis!- z daleka słychać krzyk męskiego głosu i odgłosy imprezy- Cudnie, że wpadłaś!-Artemida wywraca oczami i pada na fotel w samochodzie Apolla, zanim Dionizos zdążył dojechać balangującą karawaną do Apolla.
-Co ty tu robisz młody?-pyta Dionizos z takim uśmiechem, jakby miał zbyt niecne jak na boga wina plany.
-Spadaj Dionek- Odpowiada Apollo z tą samą miną cichego zabójcy- To bogini wiecznego dziewictwa, nie uda ci się. A zresztą, łazi za nią Ares, nauczył ją, co to jest prawy sierpowy...
-Cicho bądź Apollo!-szepcze, nie szepcząc bóg wina-Bo nas usłyszy! Ja... Ja... Ja po prostu chciałem pomóc jej w misji....
-Jesteś dla niej za stary... Czym byłyby dzieci Dionizosa i Artemidy.. Phi... Bogami alkoholizmu i cichego gwałtu...
-Ugh... Spadaj dzieciaku.... Widziałem Afrodytę, na drugim końcu polany.
-Oł jee! To ja lecę...- krzyknął Apollo i poprawił okulary. Zgrabnym ruchem wyprosił Artemidę z samochodu i pojechał z prędkością światła.
-No siema maleńka- Dionizos krokiem napitej żyrafy podszedł do Artemidy i złapał ją w talii- Współczuje ci, że masz tak idiotycznego brata...
-Spadaj Dionizos...-warknęła Artemis odpychając rękę Dionizosa- Mam was już serdecznie dosyć! Bóg to Bóg, powinien załatwiać obowiązki... A, no tak. Twoim obowiązkiem jest picie wina...
-Maleńka, po co tyle gadania, przejdźmy do rzeczy!
-Spadaj powiedziałam!-dosłownie. Pod Dionizosem w ziemi otworzyła się ogromna szpara. Bóg wina spadł w dół z hukiem. Artemida przez chwilę stała oszołomiona tym, co się stało. Ale ocknęła się.
-Dobrze mu tak.- powiedziała wzruszając ramionami.- Należało mu się.-Wsiadła na przywołanego pegaza i odleciała w stronę Olimpu.
I później musieliśmy znów ogłaszać naradę bogów, aby opatrzeć Dionka i ustalić, kto zawinił...

środa, 12 lutego 2014

Z perspektywy Ateny

Nareszcie Cię znalazłam!  Ten głupi dzieciak Hadesa zabrał mi pamiętnik. Jak dobrze , że miałam system obronny. W czasie , gdy go nie miałam,  nic się nie działo. Tak zupełnie nic. Miałam wakacje. Całkowicie odcięłam się od świata.  Wyjechałam na Hawaje. Nie zgadniecie kto mnie tam znalazł! Posejdon. To był wstyd. Opalałam się na plaży w bikini i czytałam książkę o historii Polski. Pewnie zapytacie dlaczego akurat jej historię. To właśnie stamtąd pochodzi ta dziewczyna, która pomoże nam , gdy inni zawiodą. Chciałam poznać lepiej jej kraj. Ale wracając do wydarzeń.  Tak sobie czytałam o II wojnie światowej , gdy usłyszałam znaczące chrząknięcie. Speszona odwróciłam się i zobaczyłam Posejdona. Ociekał wodą,  co sprawiało, że wyglądał tak mrau... Zeusie! O czym ja myślę!  Ledwo się z nim pogodziłam (Pogodziliśmy się ) a już o tym myślę. Zaproponowałam miejsce obok mnie na kocu. Chętnie się przysiadł. Zaczęliśmy prowadzić swobodną rozmowę,  gdy nagle z morza wyłoniła się ogromna fala i mnie zalała! Przetarłam oczy i zobaczyłam, że Posejdon się śmieje!  Nie mogłam mu puścić płazem i wylałam na niego mój olejek do opalania. On w odwecie zaczął okładać mnie poduszką.  I w ten sposób zaczęła się wojna na poduszki! W pewnym momencie wylądowałam pod nim i on nadal mnie bił poduszką. Nie wiedziałam, że obserwuje to ktoś, dla kogo było to upokarzające. Wiecie pewnie, jak to wyglądało jak ktoś patrzył z boku...
Nazajutrz na Olimpie, wszyscy rzucali mi ukradkowe spojrzenia. Jedynie Afrodyta podeszła do mnie i gratulowała mi, chociaż nie wiedziałam czemu. Po kolejnej naradzie Zeus poprosił mnie ... zaraz Zeus ? Jupiter! Ciekawe co się stało. Poprosił na rozmowę.  Idę z nim porozmawiać.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Z perspektywy Posejdona.



Mam dość... nie wiem, co mam powiedzieć...  Atena chce zgody, mam córkę, wszystko mię boli a bogowie nadal się kłócą ........... Przepraszam nie mogę.

Dobra już po. Jak widać moje dwie połówki mię nie oszczędzają.

Wracając do sprawy z Ateną, mówi ona, że Gaja prawdopodobnie powstaje i razem uda nam się ją pokonać. Ja już wiem jak to "razem się skończy". Ile raz próbowaliśmy się pogodzić i zawsze źle się to kończyło. Ale może spróbujemy jeszcze raz. Musze z nią porozmawiać. Przyznam się, że okłamałem Atenę, moja córka nie trafiła do obozu herosów nadal jest na olimpie. Kiedy Zeus powiedział mi, że ona już była uznana, nie wiedziałem, jak ale teraz już wiem. Została uznana w wieku 7 lat, a co najlepsze miała tyle 9 lat temu. Pierwszy raz do obozu przybyła razem z Annabeth, Luke, Thalią i Groverem. Zniknęła w wieku 10 lat a teraz wróciła. Nie wiem jak to się stało, że ma 12 lat  może to mgła. Zadzwonię do Hekate i zapytam się o to. Wiem tyle że na razie Wiktoria musi trafić do obozu her....

Przepraszam Chejron oddzwonił . Jutro Grover przyjdzie po nią i ją zabierze .

Noc na Long Island jest przepiękna. Nie ma to jak przejść się wtedy po plaży. Mam zamiar iść jutro do Percego, może nawet go gdzieś zabiorę. A za dwa dni może pójdę odwiedzić Sally. Nie zapamiętam tego wszystkiego, musze to zapisać w komórce:

1. Zadzwonić do Hekate

2. Porozmawiać z Ateną

3. Odwiedzić Percego

4. Odwiedzić Sally  

Mam nadzieje, że niczego nie zapomniałem.

~Adminka Wiki

niedziela, 9 lutego 2014

Z perspektywy Ateny

Ten Apollo do reszty zgłupiał! Mamy lato, a on wstał o 10! A Słońce obudził dopiero o 11! To jakieś nieporozumienie. Najpierw,  podczas narady , olewa nas i szlaja się z Hadesem po McDonaldzie, następnie kłamie w żywe oczy! Co się z tym chłopakiem dzieje? Zawsze był lekkomyślny i bujał w obłokach, ale sumiennie wywiązywał się ze swoich obowiązków. Podejrzewam, że ostatnio zmienił dilera... I zamiast połówki bierze całość... Muszę z nim o tym porozmawiać.

Rozmowa z Herą nie była pomyślna. Uważa ona bowiem, że nie powinnam się sprzeciwiać Zeusowi. Skoro on powiedział, że Rzymianie to zagrożenie, to tak jest. Wiem, czemu tak zareagowała. Jestem córką króla bogów z pierwszego związku,  a ona jest cholernie zazdrosna. Nie wiem co zrobić.  Tak opiekunka mądrości nie wie co zrobić. Sama muszę przekonać innych do mojego zdania. Och, jak dobrze ,że na Olimpie panuje demokracja w sprawach wojny.

Byłam na kawie razem z Artemidą. Długo rozmawiałyśmy o Gai... Tak . Jest to już pewne.  To nasza przodkini przebudza się.  Gdy się obudzi nie będzie nadziei. Chyba ,że jakaś śmiertelniczka stanie się. .. Nie.  To legendy starsze nawet od Gai. Z chaosu wyłonił się Głos.  To on przepowiedział tą dziewczynę. Powiedział też,  że przepowiednia wcale nie musi się spełnić.  Wszystko zależy od przepowiedni o Siedmiu Półbogach. Powiedziałam o tym Artemidzie. Głęboko się zastanowiła i powiedziała, że powinnyśmy ją odnaleźć,  ale nie mówić o tym innym bogom. Może jej pomoc wcale nie będzie potrzebna. Wtedy poczułaby się niepotrzebna. Lepiej mieć ją na oku i przypilnować ,  a w razie czego poprosić o pomoc. Ona ją znajdzie a ja będę jej pilnować. Po tym rozmowa zeszła na Apolla. Zgodnie stwierdziłyśmy, że musimy zająć się tą sprawą. Uzgodniłyśmy, że spotkamy się teraz, gdy Artemis odnajdzie dziewczynę. Pożegnałyśmy się i każda odeszła w swoją stronę.

Znowu spotkałam się z panem M. Tym razem był jakiś nieswój. Na jego przedramieniu zobaczyłam napis SPOR i wieniec laurowy. Obok był wypalony napis Zdr... Reszty nie widziałam, bo zakryty był koszulką. Wypytywał o bogów i ich plany. Odpowiadałam , ale kłamałam. Wydaję mi się, że on jest za Gają. Muszę to sprawdzić. Wyszłam, nie dając po sobie poznać, że coś podejrzewam.

Gdy wróciłam na Olimp, okazało się,  że była kolejna narada. Ledwie zdążyłam. Iris nadal nie było.  Bogowie podśmiechiwali się z Zeusa. Twierdzili, że on nigdy nie zacznie narady i tak dalej. Nagle do sali wpadła spóźniona bogini. Była przerażona.  Zaraz za nią wpadł olbrzym. W rękach trzymał Łowczynie. Zeus się wściekł, gdy zobaczył swoją córkę. Spowodował wybuch, w którym potwór się rozpadł.  Sam podbiegł do Thalii i próbował ją ocucić. Pomagała mu Afrodyta i Apollo. Chociaż raz. Reszta bogów wyszła z sali. Rozeszliśmy się do swoich gabinetów. Mi nie dawała spokoju ta dziewczyna, Wiktoria. Wstałam, schowałam dumę do kieszeni i poszłam do niego. Zapukałam. Przytoczę całą rozmowę,  bo nadal nie wierzę,  w to co się stało.
-Proszę.
-Witaj Posejdonie- zaczęłam niepewnie.
-Atena... czyżbyś znowu chciała mi wypominać sprawę Aten?
-Nie. Chciałam się zapytać o zdrowie twojej córki- z trudem powstrzymałam złość.
-O Wiktorię? - zapytał zdziwiony- Dziękuję.  Czuję się już lepiej. Obecnie jest w obozie herosów.
- Posejdonie, wszyscy wiem ,że Gaja się budzi. Łatwiej zwycięży jeżeli my nie będziemy współpracować. Zapomnijmy o sprawie Aten i zacznijmy od nowa. Zgoda?- chciałam wyciągnąć rękę, jednak Zeus wezwał mnie w tym momencie do siebie. - Pomyśl o tym. Porozmawiamy jutro.
Po czym nie czekając na odpowiedź wyszłam do Zeusa, który dopytywał o sprawy dotyczące budowy. Kiedy wreszcie skończył była już północ. Zmęczona , wróciłam do siebie.  Długo nie mogłam zasnąć. Myslałam o tym co powiedziałam Posejdonowi. Ciekawe co mi odpowie.

Cele dnia:
- Porozmawiać z Apollem
- Porozmawiać z Posejdonem
- Przemyśleć postepowanie z panem M.
- Poczekać za informacją od Artemis
- Zapytać co tam u Iris

sobota, 8 lutego 2014

Z perspektywy Zeusa

Narada bogów
 
Nie rozumiem, co moje dzieci i rodzeństwo widzą złego w naradach bogów. Od czasu do czasu muszę pogadać i pokazać swoją wyższość. To normalne. Na Olimpie, wszyscy uważają się za wielkich władców... Phi... Może Demeter ma te swoje zboża, a Dionizos wino, ale ja mogę im to szybko i skutecznie zabrać. Ja tu rządzę. Trzeba im to uświadomić. 
-No zacznijmy wreszcie!- marudził Apollo- Moja cera długo tego nie wytrzyma!
-Chyba szybciej Atena zgłupieje, niż Zeus zacznie gadać... -dopowiedział Ares
-Ekhem... Ja tu jestem. I wszystko słyszę!
-Dlaczego mnie to nie dziwi? -zaczął tym razem Hermes- Lubisz podsłuchiwać śmiertelników i nie tylko...
-Dość! Starczy! Zaczynamy naradę bogów!- krzyknąłem, bo nie mogłem znieść tych pogaduszek.
-Nareszcie!- po sali tronowej rozszedł się stłumiony okrzyk radości większości bóstw. Zauważyłem jednak, że kogoś brakuje. Iris. Ale nie miałem zamiaru czekać na jakąś roztrzepaną, wiecznie spóźnioną boginię. Tak naprawdę spóźnia się tak już od roku. Nie wiem, co się z nią dzieję, ale jest wiecznie zabiegana... Tak szczerze mało mnie to obchodzi, bo tu na olimpie nawet zjedzenie własnego dziecka to normalka, ale ja po prostu lubię nowe, sensacyjne wiadomości i afery, pod warunkiem, że nie dotyczą mnie.
-Witam. Jak wiecie, zebrałem was wszystkich, nawet najmniejsze bóstwa, aby jak co miesiąc przedyskutować sprawy ważne dla nas, na Olimpie, i dla śmiertelników.- zaczynam.
-Chyba, żeby się pochwalić nowym półbogiem...- Dionizos trąca Artemidę ramieniem i jak zwykle próbuje ją poderwać, ale ona tylko przewraca oczami, jak to mają w zwyczaju boginie wiecznego dziewictwa. Śmieję się w duchu, że ten stary poczciwy bóg wina chce poderwać wiecznie młodą boginię. Choć nie zaprzeczę., że jest to jedna z piękniejszych. I znowu się zaczyna. Afrodyta rozsiada na tronie w tej swojej czarnej falbaniastej sukience, wyciągając prosto swoje piękne, długie nogi. Jej oczy mienią się wszystkimi kolorami świata. Hefajstos zakłada jej rękę na ramie, przeciągając się z szelmowską miną. Ona tylko wywraca oczami, ale później spogląda zalotnie na Aresa, który zdejmuje okulary przeciwsłoneczne. W jego oczach płoną teraz jeszcze bardziej rozżarzone płomyki. Po chwili zorientowałem się, że stoję przed swoim tronem wpatrując się w Afrodytę z otwartymi ustami. Hades chichocze zakrywając twarz kapeluszem, a Eros patrzy na mnie z uśmiechem cichego zabójcy. Hefajstos dymi ze złości, a Posejdon dosłownie pokłada się ze śmiechu.
-Dobra, to się wytnie. Kontynuujmy. I jeżeli możecie, starajcie się mi nie przerywając, swoimi tekstami godnymi ewentualnie Konia Trojańskiego. -mówiąc to spoglądam porozumiewawczo na brata, boga móż i na Apolla. ten modniś momentami mnie przeraża. Jego cera lśni od kremów nawadniających, a okulary przeciwsłoneczne oplatają pnącza cisu. Nimfy obsługujące dosłownie lgnął do niego, a on tylko uśmiecha się szelmowsko. Przypomina mi syna Hermesa, Luka Castellana, czy jak mu tam, którego Kronos wybrał sobie na idealne ciało do opętania. Taki sam wysoki blondyn, z którym chodziła moja córka, Thalia Grace. Ale ona została łowczynią Artemidy, odkąd Luke zginął, próbuje pozbierać się po stracie ukochanego.
-No dobra. Mamy pewien problem, konflikt pomiędzy bogami. Hermes uważa, że... -nie mogę skończyć, bo do sali wbiega Iris. Ma podarte spodnie i bluzkę. Jest blada jak ściana. Przez chwilę stoi w miejscu z miną wystraszonego kota, a chwilę potem za nią słychać kroki. Mało powiedziane. Słychać łomot ogromnych stup. Chwilę potem rozlega się alarmowy dzwon.
-Iris, dziecko co z tobą?!- nie zdążyła odpowiedzieć, bo padła jak długa na twarz. Podbiega do niej stadko nimf obsługujących, a za nimi Dionizos, który od dawna się w niej kocha. Posejdon biegnie sprawdzić co się dzieje. Wszyscy uzbrajają się w swoją broń i atrybuty. Tylko Hades siedzi spokojnie. Hahah... Już rozumiem. Kolejny ogromny duch potwora powstały z podziemia. Hades próbuje się z nim porozumieć.
-Wszyscy mężczyźni do przodu! Demeter, Persefona i Hestia! weźcie Iris do sali chorych. Reszta kobiet niech osłania tyły!- rozkazuję wszystkim, ale po chwili Persefona pada przerażona na ziemię. Ares złapał ją i poniósł do szpitala. W tym momencie wszyscy stanęli jak wryci. Do sali wbiegł ogromny na sześć metrów olbrzym. Trzyma w ręku coś, raczej kogoś... Jest ich kilka. To Łowczynie Artemidy, poznaje je po srebrnych strojach i łukach w rękach. I wtedy spełniają się moje najgorsze koszmary. Te wyrzuty sumienia, które mówią mi, że słabo chronię swoje półboskie dzieci. W drugiej ręce, potwór ściska Thalię. Dziewczyna jest nieprzytomna, gdy inne łowczynie walą potwora łukami i czym się jeszcze da.
-Rzućmy mu Hefajstosa!- krzyczy Ares
-Nie, za brzydki, nawet potwór go ni zechce! -odparowuje Apollo.
-Halo! Moja córka tam umiera, a wy kłócicie się, kogo pierwszego rzucić na pożarcie!- krzyczę trochę ze złością, a trochę z irytacją i sarkazmem.
-Dobra, dobra, spoko...-opanowuje sytuacje Ares-Moje dzieci nie miały tego problemu!
-Ugh... Dionizos pnącza!-wrzeszczę ile sił w płucach- Posejdon! Zajdź go od tyłu i uderz falą! Ares i Hermes lecą po inne łowczynie, a ja wezmę Thalię. Artemido, wiesz, co mas zrobić! -mała bogini kiwa porozumiewawczo głową i strzela w potwora strzałami. Hefajstos pali nogi potwora ogniem ,a Hades krzyczy coś po Grecku, ale jest tak głośno, że nic nie słyszę. Tworzę burzową chmurę, mając cichą nadzieję, że mój brat krzyczy do Potwora. Podlatuje do Thali i widzę, że z jej ust sączy się krew. Mam nadzieję, że jeszcze nie jest za późno. Jestem tak zdenerwowany, że przestaje nad sobą panować. Strzelam piorunami na oślep. Nagle robi się zupełnie ciemno. Czuję odór potwora zamienionego w pył. Wstaję z ziemi i przywołuje światło. Wszyscy bogowie leżą na podłodze i wpatrują się we mnie z podziwem i strachem jednocześnie. Ocknąłem się pierwszy i podbiegłem do Thalii. Dziewczyna dalej leży nieprzytomna. Przywołuje wszystko i wszystkich do porządku. Każę nimfom przynieść wody i lodu, ale Afrodyta była szybsza. Obłożyła czoło półbogini lodem i przyklękła obok niej ze szklanką wody. Apollo kucnął przy dziewczynie i używając greckich zaklęć uleczyć rany na jej ciele. Nastąpiła chwila trwogi. Obudzi się, albo nie. Możliwe, że straciłem jedno z dwóch półboskich dzieci. Łzy kręcą mi się w oczach, ale Thalia odzyskuje przytomność. Kaszle i otwiera oczy. Próbuje usiąść, ale bogini miłości radzi jej, aby się położyła. Ares wziął ją na ręce i zaniósł do pokoju gości. Inni bogowie rozeszli się, a nimfy poszły doglądać Thalii i innych chorych i zranionych łowczyń. Zostali ze mną Apollo i Afrodyta. 
-Dziękuje wam -mówię z trudem próbując pozbierać się po tym, co się stało- Uratowaliście ją.
-E tam...-mówi z obojętnością bóg sztuki- Ja robię to co zawsze. Uzdrawiam, a później olśniewająco wyglądam.- Afrodyta wywraca oczami, ale za odzywa się:
-Ja mam słabość do półbogów- mówiąc odwraca się w drugą stronę, zabiera szklankę i lód. Wychodzi z Apollem.
-Naradę bogów uważam za zakończoną.-mówię patrząc się w głąb pustej sali i wsłuchując się w odgłosy krzątaniny dochodzące z daleka- Dziękuje wszystkim za uwagę, możecie się rozejść.
***********************************************************************************


 

piątek, 7 lutego 2014

Z perspektywy Zeusa

                                                               Z pamiętnika Zeusa
Hej. Jestem Zeus. Tak, tak... Jestem tym facetem od piorunów i nieba... To ja. Wszyscy myślą, że jestem poważnym mężczyzną panującym nad Olimpem i całym światem. Opiekuje się bogami itd... Ale mnie już to trochę męczy. Dlaczego? Wyobraźcie sobie, że wasz ojciec próbuje was zjeść, a później widzicie go, jak zwraca waszych braci i wasze siostry. Jakby tego było mało, ciachacie go na kawałki i wrzucacie w głąb ciemności. A później zjadacie swoją żonę (Okeanida była naprawdę nieznośna...), a z głowy wyskakuje ci dziecko, które staje się opiekunem mądrości. Ja od samych opowieści mam mdłości... Ale królowanie też ma swoje złe i dobre strony. Musisz dbać o tych nędznych śmiertelników i uznawać nowych półbogów, którzy błąkają się gdzieś po świecie, a gdy zabije je jakiś potwór macie ogromne wyrzuty sumienia. Jednak, lubię mieć tą władzę. Jest bosko mieć nad wszystkim i wszystkimi panowanie. Możesz strzelić piorunem w niewinnego śmiertlenika, a później zalewać się ze śmiechu. Możesz odebrać córce moc boską i patrzeć jak na kolanach błaga cię o przywrócenie boskich przywilejów. Tyle na dzisiaj, chciałem wam się tylko przedstawić. Idę królować.

Z perspektywy Apolla

Nigdy nie ogarniałem po co mój ojciec robi te narady. I jakoś nie chciało mi się tego ogarniać. Wracając do czasu teraźniejszego. Siedziałem sobie z moim samochodzie razem z moją sis, czytającą gazetę.
-Artemis, co tam czytasz? - spytałem w końcu.
-Nic nie czytam, myślę... - mruknęła dalej wpatrując się w stronę czasopisma.
-O czym? - zadałem kolejne pytanie.
-Co cię to obchodzi, Apollo? - warknęła w odpowiedzi. - Rozmawiałam wczoraj z Ateną, mówiła, że rozmawiała z Demeter...
-I co z tego? - zapytałem ponownie. Moja siostra przewróciła oczami.
-Demeter powiedziała jej, że ziemia jej już nie słucha.
-I co mnie to? - zadałem kolejne pytanie.
-Zamkniesz się w końcu?! - teraz ja przewróciłem oczami.
-Obraziłaś się na mnie czy co? - z mojej strony padło następne pytanie.
-Wiesz, jak jesteś potrzebny to cię, mistrzu całkowitego debilizmu, nie ma! - powiedziała ostro. - Jesteś Bogiem prawa i tych spraw, powinieneś być odpowiedzialny...
-Ej, ja byłem w odwiedziny u dzieci... - usiłowałem się bronić, a tak serio, to byłem z Hadesem w McDonaldzie, ale ani mru mru innym! Moja mała Artemis mruknęła pod nosem coś co, co mniej-więcej znaczyło: walić dzieci, Gaja się może budzić...
Resztę drogi przebyliśmy w całkowitym milczeniu. Dobra, nie całkowitym... Co jakiś czas nudziłem coś (ale ja przecież jestem bogiem muzyków!), a moja siostra się na mnie darła... Kompletnie jej nie rozumiem... W końcu wysadziłem ją nad jakimś stawem, bo mówiła, że musi porozmawiać najdami. Wracając do siebie spotkałem Atenę. O nie... Tego mi brakowało... Jak myślicie, o czym nawijała? Lepiej napiszę całą rozmowę.
-Apollo, gdzie ty do cholery wczoraj byłeś? - zapytała mnie tym samym, ostrym głosem, którego używała moja bliźniaczka.
-U dzieci... - powiedziałem z udawaną pewnością siebie. Atena odchrząknęła.
-Apollo, jesteśmy rodzeństwem... - powiedziała, grożąc mi palcem jak pięcioletniemu dziecku. - Nie wal bzdur, znowu szlajałeś się z Hadesem po McDonaldach?
-Nie jesteśmy rodzeństwem. - powiedziałem. Atena pokręciła głową.
-Jesteśmy. Przyrodnim, ale to nie zmienia faktu, że cię nie było.
Potem już serio wróciłem do siebie. Była wtedy szósta rano... Gdy się jest bogiem światła słonecznego trzeba, niestety wstawać tak wcześnie...

(Chcę powiedzieć, iż każdy wpis Apolla zaczynać będzie następny dzień.)

Z perspektywy Ateny

Mamy kolejny problem. Posejdon ma dziecko! Półkrwi. Nie zabraniam mu mieć dzieci . Skądże znowu, jednak trochę przecholował. Konkretnie : Nie wie jakim cudem MA to dziecko.  Twierdzi, że ma tylko tego... Perceusza....
Dziewczyna nazywa się Wiktoria. Hermes przywiózł ją tutaj, gdyż jest ranna. Myślał, że Apollo ją uleczy... Niech piorun trafi tego pożal się Boże haikowego mistrza! Kiedy jest potrzebny to go nie ma! Ja zajęłam się opatrywaniem dziewczynki.  Dowiedziałam się, że to gorogony ją zaatakowały. Po chwili w drzwiach pojawił się " tatuś" . Nie mogę na niego patrzeć. Od czasów Aten... Rzuciliśmy sobie nienawistne spojrzenia. Gdy podszedł do nieprzytomnej heroski, wstałam i wyszłam z Olimpu. Poleciałam prosto do M. by ten mnie uspokoił.

Rozmowa z Zeusem nic nie dała,  gdyż był zbyt zaaferowany, by o czymkolwiek ze mną dyskutować. Spróbuję w takim wypadku porozmawiać z Herą.

Annabeth zgodziła się na wspólne wakacje. Jestem bardzo zadowlona z tego obrotu sprawy. Zabiorę ją do antycznej Grecji. Kronos przed ostatnią bitwą zostawił część swojej mocy w Styksie. Hades ją wyłowił i teraz możemy swobodnie podróżować w czasie.

Rozmowa z Artemidą uspokoiła mnie. Powiedziała, że jej Łowczynie będą miały oko na wszystko.  Później zaczęłyśmy rozmawiać o odbudowie Olimpu, o nierozważnych zachowaniach bogów.  Myślę, że ona i ja jesteśmy przyjaciółkami. Jest odpowiedzialna.  Nie tak jak jej brat: lekkomyślny.

Spotkanie z panem M. było bardzo pomyślne.  Dużo rozmawialiśmy. Oczarował mnie swoją elkowencją. Okazało się, że mamy ten sam światopogląd. Nie wiem co wyniknie z tej znajomości. Mam nadzieję, że coś dobrego...

Cele dnia:
-Porozmawiać z Herą
- Zapytać o zdrowie dziewczyny
-Spotkać się na kawę z Artemidą
-Pomyśleć o znajomości z M.
- Zarezerwować wehikuł czasu

Z Perspektywy Posejdona .


Jak matkę kocham nie widziałem większej katastrofy. Moja rzymska i grecka połówka rozrywały mnie na kawałki , bogowie się kłócili a nawet doszło do bójki między Aresem, a Hefajstosem (ale temu się nie dziwię). Nie mogłem tego dłużej słuchać , wstałem i wyszedłem zamykając z hukiem drzwi. Nie wiedziałem co teraz robić, wszystko mnie bolało, a nie chciałem znowu wracać do sali tronowej. Postanowiłem przejść się po plaży. Poczułem zapach morskiej wody , dotyk piasku pod stopami i podmuch ciepłego powietrza. Przez chwile czułem się znacznie lepiej ale to szybko minęło. Dostałem iryfona od Zeusa z rozkazem natychmiastowego pojawienia się na Olimpie . Na początku myślałem że mam wrócić i znów słuchać ich kłótni ale się myliłem. Nie wiem dokładnie o co chodzi , zeus nie przekazał mi tego, powiedział tylko że dowiem się jak przyjdę. Teleportowałem się więc na Olimp. Przed drzwiami sali tronowej czekał na mnie Zeus, z dziwnym wyrazem twarzy. Tak jak by był smutny a zarazem wściekły, ale widać było też... Żal? Podszedłem. Cisza... 

W końcu się odezwałem o nie mogłem tego wytrzymać . 

-O co chodzi Zeusie ?

- Przed sekundą przyleciał do mnie Hermes z nowinom, że masz córkę, Wiktorie. Ma 12 lat, mieszka z matką na Manhattanie. I to jeszcze nie wszystko . Jest tutaj - skamieniałem - Hermes ją przyniósł ranną, powiedział, że zaatakowały ją gorgony, a najbardziej zastanawia mnie to, że ona została już przez ciebie uznana. Wiesz coś o tym? 

- Nie, ja nie miałem córki . To jest chyba jakaś pomyłka. A oprócz Percy ego nie uznawałem nikogo , nie mam więcej dzieci Półkrwi! - jestem w szoku, przyznaje. A nawet chyba panikuje. 

- No to masz problem Posejdonie, bo twój synek ma siostrę.



Ciąg dalszy nastąpi ...

~Adminka Wiki 


czwartek, 6 lutego 2014

Z perspektywy Ateny

Przeklęci bogowie! Cóż za irracjonalizm! Jesteśmy tuż po wojnie z Kronosem, a oni znowu się kłócą! Nie wiem, jakim cudem jeszcze z nimi wytrzymuję ... Podczas wczorajszej narady, Zeus powiedział nam, że Rzymscy bogowie to zagrożenie dla nas. Uważam, że to gruba przesada! Przecież możemy istnieć równolegle. Obydwoje mamy takie same początki. Nie widzę, jakichkolwiek podstaw do tego, by wszczynać wojnę z Rzymianami. Muszę jeszcze raz spróbować przekonać Zeusa do trzeźwego myślenia.

Prace w odbudowie Olimpu trwają. Wszystko idzie na razie jak spłatka. Jestem bardzo dumna z Annabeth. Jest idealnym architektem. Jest tak bardzo do mnie podobna! Chciałabym z nią porozmawiać , jednak jest bardzo zajęta. Nie chcę jej przeszkadzać. Myślę, że porwę ją na wycieczkę w wakacje. Jest moim ulubionym dzieckiem. Mimo tego , że dałam synowi Posejdona błogosławieństwo , to nie ufam mu. Boję się, że skrzywdzi moje dziecko. Jeżeli czytasz to , Percy Jacksonie, wiedz , że jeżeli skrzywdzisz moją córkę, narazisz się na gniew Ateny! Będzie on straszliwy i nigdy nie ustanie!

Rozmawiałam z Demeter. Powiedziała mi , że Ziemia nie chce już jej słuchać. Boję się, że to Gaja budzi się. Może to jeden z tytanów próbuje przywrócić moc naszej przodkini? Ptolemeusz? Nie, on wie, że teraz ma siedzieć cicho. Może... Za dużo gdybania. Pewnie przesadzam po tej wojnie z Kronosem.  Powinnam porozmawiać o tym jeszcze z Artemidą.

Cele na dzisiaj:
-Porozmawiać z Zeusem
-Porozmawiać z Annabeth
-Porozmawiać z Artemidą
-Spotkać się z panem M.


środa, 5 lutego 2014

Fabuła

To wszystko zaczęło się po bitwie o Manhattan. Bogowie zostali podzieleni na dwie połowy. Rzymską i Grecką. Jedna strona chce wykończyć drugą. Zeus (lub Jupiter) zwołuje zebranie, nie mogą się jednak porozumieć. Dochodzi do masy kłótni, a nawet do bójki, ale to inna historia. Co się teraz stanie? Gaja powraca, a bogowie są... w częściach... 

( To nasz wątek główny, powinniśmy się go trzymać. Możecie sobie wymyślać dzieci, rozmawiać z nimi, spotykać się ze śmiertelnikami... można też jakieś skandale, romansy, kłótnie między bogami, co wam przyjdzie do głowy! )