niedziela, 27 kwietnia 2014

Z perspektywy Ateny

Czuję się jak małe dziecko . Wszystko mnie cieszy. Choć nadal nie wiem , z jakiego powodu Afi i Jupiter mi gratulowali. Dziwne... Umówiłam się z Posejdonem. No co? Dobra, wiem ,że to dziwne. Ale co poradzę  ,że się zakochałam?  Jak to mówią -  serce nie sługa! Poszliśmy do kina na ,,Kill Bill ''. Bardzo ciekawy . Przez połowę filmu lała się krew. Nie mogłam na to patrzeć.  W końcu jestem boginią sprawiedliwej wojny. Wtulałam się w Posejdona,  a ten cicho się zaśmiał i objął mnie. Kiedy wreszcie ten straszny film się skończył,  Pos zabrał mnie na plażę. Rozłożył koc i siedzieliśmy wtuleni w siebie,  oglądając zachód słońca. Muszę powiedzieć, że Apollo się postarał. Niebo mieniło się tysiącami barw. Przeważała jednak czerwień. Było tak romantycznie. Jego usta niebezpiecznie zbliżały się do moich
. Niebezpieczeństwo! !!!!!!! Ostrzegał mój umysł,  jednak serce wzięło górę
. Zginęłam w bardzo namiętnym pocałunku. Jego dłonie trzymały mnie jednocześnie bardzo delikatnie, ale zaborczo. Trwalismy tak przez dłuższą chwilę , nie liczyło się wtedy nic dla nas. Nagle w oczach mojego kochanka zobaczyłam przerażenie,  a zaraz potem poczułam straszliwy ból. Dotknęłam bolącego miejsca i zobaczyłam krew. Posejdon szeptał,  żebym nie zasypiała. Że mam się trzymać.  Mężczyzna delikatnie uniósł mnie i zabrał na Olimp. Jedyne co pamiętam , to te niebieskie oczy, które falowały jak morze. To one utrzymywały mnie przy życiu.  Dla nich walczyłam. W siedzibie bogów bogowie, gdy nas zobaczyli,  mieli mnóstwo pytań,  jednak karcący wzrok Posejdona trzymał ich na wodzy. Apollo natomiast podbiegł do mnie i zaczął uzdrawiać. Jednak rana były zbyt głęboka.
- Potrzebujemy pomocy Chejrona. Posejdonie musimy zabrać tam Atenę.
Po tym straciłam przytomność,  czy może Morfeusz mnie uśpił. Nie wiem. Po prostu nic dalej nie pamiętam. Podobno zabrali mnie do Obozu i Cherjron wraz z Apollem , wspólnymi siłami mnie odratowali. Posejdon nie mógł być na sali, ale obozowicze  ( nawet Percy) dostali. Nikogo nie chciał widzieć. Był bardzo zdenerwowany. Dionizos wyczarował mu dużą karafkę wina, która natychmiast wypił. Podobno Pos uspokoił się dopiero wtedy , gdy Cherjron pozwolił mu do mnie wejść. I to pamiętam. Znowu te jego morskie oczy,  które mnie wciągnęły bez reszty... Słyszałam jego słodki głos,  jak mówił mi ,że powinnam odpoczywać, że on tu może czekać, że nim mam się nie przejmować. I te słowa,  dzięki którym się obudziłam;
-Kocham cię, Ateno. Wróć do mnie, proszę.
- Ja Ciebie też kocham, Pos. Nigdy cię nie zostawię - i poglaskałam jego policzek . Posejdon się do mnie uśmiechnął i powiedział ;
- Śpij.  Musisz odpoczywać. Martwią się o Ciebie na Olimpie. Pójdę przekazać im dobrą nowinę - uśmiechnął się,  pocałował mnie w czoło i wyszedł.  A ja zasnęłam , pierwszy raz od dawna , wiedząc, że znalazłam to czego szukałam,  przez całe życie.

1 komentarz:

  1. O bogowie! Atena i Posejdon?! Aaaaaaa! Blog świetny, naprawdę, ale ten wątek rozwalił mnie na kawałki.
    Luna

    OdpowiedzUsuń